Niedziela, 25 października 2020, Darii, Wilhelminy, Sambora

Prezes pisze do posła

LIST OTWARTY*

Ze zdziwieniem przeczytałem w ostatnim wydaniu „Przemian na Szlaku Piastowskim” wypowiedź Pana Posła uspokajającą spółdzielców, że „prób demontażu spółdzielni mieszkaniowych nie będzie” oraz, że „nikt nie robi zamachu na spółdzielnie.”

Pozwolę w tym miejscu nie zgodzić się z Panem Posłem. Zarówno ja, jak i zdecydowana większość prawników oraz konstytucjonalistów ma w tym temacie odmienne stanowisko.

Słuchając Pana oraz Posłów PO odnosi się wrażenie, że nic takiego się nie dzieje, ot jakieś tam kosmetyczne zmiany, które robione są po to, aby upodmiotowić spółdzielców i ukrócić władzę zarządów spółdzielni. Nic bardziej złudnego i obłudnego. To, że są to pomysły zagrażające bytowi spółdzielni i nadmiernie ingerujące w struktury spółdzielcze, wynika chociażby z opinii Krajowej Rady Sądownictwa, która „zauważa, że przedłożony jej do zaopiniowania projekt ustawy o spółdzielniach mieszkaniowych stanowi w istocie kolejną zmodyfikowaną wersję opiniowanych już negatywnie przez Radę projektów ustaw (z 2010 i 2011 roku), o tym samym tytule. Projekt ten, co trzeba podkreślić, nie eliminuje większości wad poprzednio opiniowanych projektów, w szczególności w istotny sposób ingeruje w prawo własności, a nadto w konstytucyjną zasadę wolności zrzeszania się oraz uprawnienia członków spółdzielni mieszkaniowych.”

Krajowa Rada Sądownictwa opiniuje cały ten projekt negatywnie, jako nie nadający się do dalszego procedowania.

Tak na marginesie, czyż nie dziwnym jest fakt, że pomimo takich opinii, komisja ustawodawcza w Sejmie opiniuje wspomniany projekt pozytywnie? Jest to lekceważenie prawa, lekceważenie Konstytucji oraz niepohamowana buta w postaci „my tu tworzymy prawo i my wiemy lepiej, co jest dobre dla ludzi.”

Żeby nie być gołosłownym, przytoczę kilka przykładów proponowanych zmian i ich wpływu na funkcjonowanie spółdzielni. Zanim do tego przejdę chciałbym podkreślić, że obecnie rządzący chcą udowodnić, iż najlepszą formułą zarządzania nieruchomością jest forma wspólnoty mieszkaniowej, zapominając, że spółdzielczość mieszkaniowa istnieje obok tej formy i w swojej ponad 150-letniej historii dopracowała się zdecydowanie lepszych form funkcjonowania.

W proponowanej nowelizacji przyjęto rozwiązanie, że członkostwo w spółdzielni mieszkaniowej „powstaje z mocy prawa.” Zaprzecza to pierwszej międzynarodowej zasadzie spółdzielczej gwarantującej dobrowolne i powszechnie dostępne członkostwo. Projektowana ustawa wprowadza obowiązek stosowania przepisów ustawy o własności lokali, już po wyodrębnieniu chociażby jednego lokalu w całej nieruchomości. W przypadku naszej spółdzielni, gdyby ustawa weszła w życie, to powstanie 230 wspólnot mieszkaniowych, czy ludzie tego chcą, czy też nie. Przyjęcie zasady, że do rozliczeń między spółdzielnią a wspólnotą mieszkaniową stosuje się odpowiednio przepisy o podziale spółdzielni ma na celu faktyczne obejście tych przepisów, gdyż podział ten następuje decyzją ustawodawcy, bez wyrażenia woli zainteresowanych, a nawet wbrew ich woli.

Dyskryminacyjnie traktuje się również spółdzielnię jako właściciela większościowego danej nieruchomości stosując zasadę „jeden właściciel – jeden głos.” (Przykład: w budynku jest 60 mieszkań, 15 ma tzw. odrębną własność – są współwłaścicielami, pozostałe 45 osób ma mieszkania własnościowe i w ich imieniu występuje spółdzielnia. Przy głosowaniu te 45 osób ma 1 głos w stosunku do 15 współwłaścicieli).

Jeszcze większą głupotą, jaką wymyślono jest zapis art. 37 ust. 4 stwierdzający, że „Do rozliczeń między spółdzielnią a wspólnotą mieszkaniową składającą się z właścicieli, o których mowa w ust. 3 stosuje się odpowiednio art. 82 ustawy Prawo spółdzielcze.” Art. 82 dotyczy podziału spółdzielni. Rozwiązanie to, przy braku praktycznej możliwości podziału majątku „ogólnospółdzielczego”, w tym dróg, placów zabaw, domów kultury, obiektów administracyjnych, a także sieci ciepłowniczych, wodociągowych i innych, spowoduje permanentne spory i niekończące się procesy sądowe. Wszelkie rezerwy finansowe, które gromadziła spółdzielnia, czy to na pomoc budynkom w razie pilnej potrzeby remontowej, czy to na zapłatę dla firm obsługujących spółdzielnię, w sytuacji gdy część członków nieregularnie uiszcza opłaty zostaną zlikwidowane. Dzisiaj nikt nie pyta skąd spółdzielnia bierze ok. 3 mln zł na zapłacenie za tych, którzy nie płacą np. wodociągom, PEC-owi, czy URBIS-owi. Jeżeli te rezerwy rozdysponujemy na wszystkich, to zostaną one szybko skonsumowane. Z czego zapłaci spółdzielnia w/w firmom, gdy nie będzie miała tych rezerw ani innego swojego majątku? Po prostu nie zapłaci tym firmom i pogorszy ich kondycję finansową jednocześnie sama się zadłużając.

Projekt zawiera również bardzo poważną ingerencję w niezależność samorządu spółdzielczego oraz spółdzielni jako podmiotu prywatnego. Zabrania się kandydowania wybranych członków organów spółdzielni, tj. zarządu i rady nadzorczej, do Krajowej Rady Spółdzielczej oraz związków rewizyjnych. Przewiduje się ponadto swoiste „upaństwowienie” wewnętrznej kontroli spółdzielczej, tj. lustracji. Zastanawiam się, co też będą lustrować nowi „państwowi” lustratorzy, gdy już nie będzie spółdzielni, bo majątek zostanie podzielony między wspólnoty, a wspólnoty lustracja nie obowiązuje. Zabrakło tutaj niestety projektodawcom wyobraźni.

Pytam, dlaczego demoluje się spółdzielczość mieszkaniową takimi pomysłami, podczas gdy funkcjonuje ona w sposób zorganizowany i akceptowany przez zdecydowaną większość mieszkańców. Szanowny Panie Pośle, w dzisiejszych czasach, aby się utrzymać na rynku, należy łączyć się w większe grupy, a nie rozbijać na mniejsze, które stają się bezbronne, podatne na manipulacje i niekonkurencyjne.

Mówi Pan, że pracował w gnieźnieńskiej spółdzielni. Było to ok. 25 lat temu i wie Pan jak wygląda jej funkcjonowanie. Wydaje mi się, że nie bardzo Pan wie. Przez ten czas zmieniło się bardzo dużo. Bardzo dużo na korzyść. Gdyby Pan się bardziej zagłębił w obecne problemy spółdzielców, nie popierałby Pan rozbijackich pomysłów Pana koleżanki partyjnej. Lansował Pan kiedyś pogląd, że małe jest piękne i był zwolennikiem powołania spółdzielni „Zodiak”. Jak wyglądają te dwa budynki przy ul. Zabłockiego 2b i 2c każdy widzi, a jakie były problemy z płatnościami chociażby za ciepło, proszę zapytać pracowników PEC. Gnieźnieńska Spółdzielnia Mieszkaniowa takich problemów nigdy nie miała. Świadczy to o tym, że tak silne i zorganizowane podmioty mają rację bytu i właściwie potrafią bronić swoich członków oraz reprezentować ich interesy. Takich spółdzielni jak nasza są setki – profesjonalnie zarządzanych, z niskimi opłatami, zadbanych, stwarzających również warunki miłego spędzenia wolnego czasu poza mieszkaniem. Niestety, czarny scenariusz może się ziścić. Czy jeżeli weszłyby w życie proponowane zapisy, to weźmie Pan, Panie Pośle, również na siebie odpowiedzialność za zwolnienia w administracji spółdzielni (również części Pana koleżanek i kolegów)?

GSM, aby być konkurencyjną na rynku będzie musiała szukać dalszych oszczędności w kosztach. Największe oszczędności dają, niestety w dalszym ciągu, redukcje zatrudnienia. W skali kraju, uwzględniając wielkość spółdzielni mieszkaniowych i ich stan zatrudnienia, może zostać zwolnionych i zasilić armię bezrobotnych ok. 100 tys. osób. Jak to się ma do polityki zwalczania bezrobocia przez Pana ugrupowanie polityczne?

Paradoksem jest również fakt, że rok 2012 został ogłoszony przez Zgromadzenie Ogólne Organizacji Narodów Zjednoczonych – Międzynarodowym Rokiem Spółdzielczości. Niestety, dla polskiej spółdzielczości mieszkaniowej rok ten może być rokiem upadku tej formy zarządzania zasobami mieszkaniowymi, rokiem haniebnej ingerencji w prawa prywatnego podmiotu i jego „świętą” własność. Cóż z tego, że być może za dwa lata Trybunał Konstytucyjny orzeknie, że zmiany te są bezprawne, skoro spółdzielczość mieszkaniowa zniknie z mapy Polski.

Żeby do tego nie dopuścić, zwracam się z apelem do Pana Posła o podjęcie racjonalnej decyzji w stosunku do tego projektu, gdyż zawarte w nim przepisy zmierzają do likwidacji spółdzielczości mieszkaniowej, uzyskania łatwego i taniego dostępu do jej majątku a także całkowitej destabilizacji istniejących spółdzielczych korporacji poprzez ingerencję w ich samorządność i niezależność oraz autonomicznie wypracowaną zasadę ekonomicznego uczestnictwa członków w tworzeniu kapitału poszczególnych spółdzielni. Jestem przekonany, że jest Pan wolny od fobii i uprzedzeń do tej formy gospodarowania, jaką przejawia Pana koleżanka klubowa i będzie Pan podejmował decyzje zgodnie
z własnym przekonaniem, dla dobra spółdzielców nie tylko z Gniezna, ale i całego kraju.

Zdzisław Kujawa
Prezes Zarządu
Gnieźnieńskiej Spółdzielni Mieszkaniowej

Gniezno, dnia 25.07.2012 r.

 

*List otwarty do Posła Pawła Arndta ( www.sm-gniezno.pl )

© 2012. Wszelkie prawa zastrzeżone.