Niedziela, 20 września 2020, Eustachego, Filipiny, Faustyny

Prasówka jubileuszowa ( cz. 4 )

Powracamy do naszych spółdzielczych annałów. Dzisiaj pożółkła księga otworzyła się na dacie 1 kwietnia 1971 roku, choć informacja o zamiarze wybudowania przychodni rejonowej na osiedlach spółdzielni „Pojezierze” nie była  z gatunku primaaprilisowych. Rzeczywiście powstały przychodnie na Kołobrzeskiej, Wyszyńskiego oraz „nowoczesna przychodnia obwodowa” w tajemniczej Dzielnicy Wschodniej, a konkretnie przy ul. Dworcowej. Wszystkie, choć w większości na innych zasadach obsługują mieszkańców Olsztyna do dzisiaj. Nie ma już   jednak  filii Biblioteki Miejskiej w wieżowcu przy ul. Kołobrzeskiej 13 L, i to od dawna.

Wprawdzie to już lata 70-te, ale nadal na osiedlach organizuje się coraz to  czyny społeczne. „Gazeta Olsztyńska”  z 6 kwietnia donosi o 100-osobowej grupie młodzieży studenckiej zaangażowanej do porządkowania osiedla „Pojezierze”. „Jednym polecono wydobywać z piwnic ławki i rozwozić je na poszczególne skwery, a innym porządkować przydomowe trawniki”. Studentów wkurzył jednak fakt, że gdy oni zasuwali z robotą, mieszkańcy domów, zamiast dołączyć do pracujących, siedzieli w oknach i gapili się. Zirytowało to również I sekretarza PZPR przy Wyższej Szkole Nauczycielskiej dr Stanisława Szostakowskiego, który stwierdził, że nie było to wychowawcze ani dla młodzieży, ani dla mieszkańców. Dziennikarz gazety odważnie poparł ten pogląd.

Dzień później ten sam organ prasowy powiadomił opinię publiczną o akcie wandalizmu, którego ofiarą padło kilkadziesiąt drzew rosnących na terenie przylegającym do Pojezierza II. Dorodne buki usiłowano zniszczyć wysypując bezpośrednio na ich pnie ziemię wywożoną z pobliskiego placu budowy. Na szczęście zareagował któryś z mieszkańców i sprawą zajęła się ob. Jadwiga Kwiatkowska – nomen omen kierowniczka terenów zielonych Zarządu Zieleni Miejskiej. Tego samego dnia na miejsce wydarzenia wyruszyła komisja i kazała niezwłocznie usunąć ziemię. Co z bukami dzieje się dzisiaj? Obawiam się, że zniknęły z olsztyńskiego pejzażu jak wiele innych starych drzew.

Ale jest też informacja optymistyczna. Przekazano do użytkowania pierwszy budynek z wielkich płyt na osiedlu Nad Jarem. „Zamieszka w nim 100 rodzin, a pierwsze sprowadziły się już dzisiaj” ( 7.04.71 ) „Tuż przed nowymi lokatorami gotowe mieszkania obejrzał I sekretarz KW PZPR tow. Tadeusz Białkowski”. Była to typowa dla tamtych lat tzw. gospodarska wizyta, kiedy to bez zatroskanego spojrzenia tego, czy owego pierwszego sekretarza ani kury się nie niosły, ani krowy mleka nie dawały. Podobnie było i w budownictwie. Jak czytamy dalej: „Do użytku lokatorów w osiedlu Nad Jarem oddane zostaną w sumie 4 bloki, każdy o 340 izbach. Termin przekazania drugiego z kolei budowlani określają na kwiecień, podczas gdy plan przewidywał, że nastąpi to w czerwcu”.

4 listopada gazeta doniosła, że ruszyła budowa 25-tysięcznej dzielnicy Wschód zlokalizowanej w obrębie mających dopiero być wybudowanych ulic Dworcowej, Żołnierskiej i XX-lecia PRL ( dzisiejsza ul. Kard. St. Wyszyńskiego ).  Po budowie Olsztyńskich Zakładów Opon Samochodowych była to największa inwestycja w mieście. „Wystarczy powiedzieć, że koszt budowy zaplanowanych w pierwszym kwartale obiektów wyniesie 558.000.000 złotych”.  Jeden metr kwadratowy wyceniono  ba 4.265 zł. Czy da się to dopasować to dzisiejszych cenników na rynku nieruchomości?  Może ktoś się pokusi, aby dane przeanalizować. Mieszkania na nowym osiedlu miały być bardziej funkcjonalne. „W planach zastosowano górny normatyw. Jego wykładnikiem będą widne, oddzielne kuchnie, samodzielne łazienki i ubikacje”.

Przyszła jesień i 25 listopada 1971  pojawił się artykuł „Wyjaśnienie w sprawie ogrzewania miasta”. Ze specjalnym komunikatem skierowanym do mieszkańców za pośrednictwem  „Gazety Olsztyńskiej” zwrócili się przedstawiciele Prezydium MRN, OPEC. OZOS i Spółdzielni „Pojezierze”. Sens informacji jest taki – z  powodu niedoboru czynnika grzewczego przy jednoczesnym zwiększonym zapotrzebowaniu na ciepło w mieszkaniach podłączonych do Elektrociepłowni OZOS, jest po prostu zimno. A wszystko przez to, że uległy awarii kotły dopiero co wyremontowane przez „Kotłomontaż” Siemianowice. Pomimo, że OZOS wezwał dyrektora technicznego niesolidnej firmy „w celu wyjaśnienia złej jakości wykonanych remontów” w domach powiało chłodem. „W tej bardzo trudnej i złej sytuacji” autorzy komunikatu uradzili, żeby „uruchomić część kotłowni osiedlowych ( dostawy koksu są już w załatwianiu”, następnie uruchomić jeden kocioł  w OZOS-ie i dołożyć starań   w przyśpieszeniu remontu drugiego. Zdecydowano również o wstrzymaniu dostawy ciepłej wody do mieszkań. „Rozumiemy, że samo omówienie sytuacji nie poprawi temperatury w mieszkaniach” – konkludowali komunikatorzy – „Prosimy o pomoc w postaci uszczelniania drzwi i okien, zamykania klatek schodowych i oszczędzania ciepłej wody”. 

Trochę trudno sobie wyobrazić, jak można jeszcze bardziej oszczędzać na ciepłej wodzie po wstrzymaniu jej dostawy, ale nie ulega wątpliwości, że mieszkańcy Olsztyna przeżyli tamtej jesieni, na początku dekady gierkowskiej,  naprawdę trudne i hartujące chwile.

© 2012. Wszelkie prawa zastrzeżone.