Wtorek, 18 czerwca 2019, Elżbiety, Marka, Amandy

Nasze drogie śmieci

W połowie stycznia wbiega do mnie wzburzony mieszkaniec spółdzielni. „Czy oni tam w ratuszu powariowali? To prawda z tą podwyżką?” – Ale, o co chodzi? – Spytałem. Okazuje się, że jest projekt podwyżki opłat za odbiór śmieci z 9,80 zł od osoby do 18,00 zł (niesegregowanych z 14,40 zł do 36,00 zł). Podwyżka ma wejść w życie 1 kwietnia - sprawdzam, nie jest to żart primaaprilisowy.

 

 Rada miasta podejmuje stosowną uchwałę 23 stycznia stosunkiem głosów 13 do 12.  Uzasadnieniem podwyżki są koszty odbioru i przetworzenia odpadów komunalnych. W pamięci mamy grudniowe przepychanki wokół podwyżki opłat za przyjęcie odpadów z 37 gmin z bliższych i dalszych okolic Olsztyna przez Zakład Gospodarki Odpadami Komunalnymi w Olsztynie. Wzrost ceny z 300 zł/tonę do 418 zł/ tonę. Z oporami, ale jednak ceny zostały podniesione, dokładnie w sylwestra 2018 r.

To właśnie podwyżka cen za odbiór odpadów przez ZGOK jest główną przyczyną wzrostu opłat dla mieszkańców Olsztyna. Olsztyński ratusz przygotowuje ulotki tłumaczące wzrost cen. Byłem na spotkaniu spółdzielni mieszkaniowych i zarządców nieruchomości z przedstawicielami ratuszowego Wydziału Środowiska. Wzrost cen tłumaczono wzrostem kosztów. Podkreślono, iż ceny nie były zmieniane od lipca 2013 r., czyli od daty, od której gminy stały się właścicielem naszych śmieci. Pan Prezydent w roku wyborów samorządowych nawet się nie zająknął o konieczności podwyżek cen za odpady. Kto wie, jak wyglądałoby głosowanie na stanowisko prezydenta, gdyby wyborcy znali prawdę o kosztach naszych drogich śmieci.

Jako stary księgowy, przypuszczam, że władza samorządowa jest w stanie księgowo uzasadnić konieczność podwyżki, zapewne kalkulację sporządzono rzetelnie. Dlaczego jednak wzrost wynosi ponad 83 % podczas gdy w roku 2014 przeciętny wzrost cen (wg GUS) wynosił 0 %, w latach 2015 i 2016 wystąpiła deflacja (spadek cen), w roku 2017 wzrost o 2 % i 2018 wzrost  1,6 %. Praktycznie ceny stały w miejscu. Dlaczego śmieci drożeją tak drastycznie? Dla pięcioosobowej rodziny to wydatek 90 zł miesięcznie i to pod warunkiem, że ratuszowi nie zastosują odpowiedzialności zbiorowej. Już wyjaśniam o co chodzi z tą odpowiedzialnością.  Dotyczy ona naszych bloków, gdzie sąsiedzi będą odpowiadać za nieodpowiedzialne działania mniejszości, której nie będzie chciało się segregować.  Opłata dla przykładowej rodziny wzrośnie do 180 zł miesięcznie, więcej niż koszty centralnego ogrzewania!

         Prawdziwą przyczyną tak wysokich kosztów odbioru i przerobu śmieci są nietrafione decyzje naszych władz samorządowych sprzed kilku lat. Podjęto wówczas decyzję przerobu naszych śmieci na energię (głównie cieplną). Początkowo miała to być spalarnia śmieci, następnie mędrcy z ratusza na czele z panem Prezydentem doszli do wniosku, że zwykłe spalanie Olsztynowi nie przystoi. Wymyślono etap pośredni; śmieci zostaną „uszlachetnione” w specjalnej fabryce. Za 176 mln zł wybudowano na Tracku zakład przerabiający odpady komunalne na "paliwo alternatywne" tzw. RDF. Pomysłodawcy zamierzali spalać RDF w nowej ciepłowni, która miała zastąpić kotłownię fabryki opon. „Oponiarze” od lat zapowiadali koniec grzania Olsztyna. Nasza ciepłownia daleko w polu, a wytwórnia RDF produkuje paliwo śmieciowe. Co z nim robić? Nie ma problemu, RDF sprzedamy z zyskiem, cementownie chętnie kupią. Okazało się jednak, że konfrontacja naszej śmieciowej dumy jaką miał być cudowny RDF z realiami rynku wypadła nadzwyczaj blado. Nie dość, że nikt nie chciał kupić tego paliwa, to jeszcze, o zgrozo, nikt nie chciał tego produktu wysokiej zachodniej technologii, odebrać za darmo.

         Rzeczywistość okazała się dla ratuszowych fantastów, którzy na naszych śmieciach zamierzali zbudować ekonomiczne mocarstwo, bardzo niekomfortowa. W pierwszym roku produkcji RDF (2016), ZGOK musiał zapłacić prywatnej firmie za uprzejmość, jaką był odbiór RDF, ponad 13 milionów złotych.

Szacuje się, że do czasu wybudowania na Tracku ciepłowni-spalarni trzeba będzie zapłacić za odbiór RDF ok. 60 milionów zł. Zamiast zarabiać na przetwórstwie śmieci musimy dopłacać. Firma, która od ZGOK-u odbiera RDF, poprawia jego parametry i dopiero wtedy sprzedaje do cementowni. Nowoczesność technologiczna fabryki RDF okazała się bardzo iluzoryczna. Warunki pracy są ciężkie, panuje duże zapylenie. Rotacja załogi jest bardzo duża. Rocznie odchodzi ponad 60 % zatrudnionych, ponadto instalacje ulegają częstym awariom. Jakby tego było mało, planiści nie doszacowali potrzeb, śmieci jest ok 30 % więcej niż fabryka może przerobić. Część odpadów trzeba wozić do innych instalacji.

         Przed rozpoczęciem budowy fabryki RDF, miasto otrzymało ofertę od polskiej firmy BIOELEKTRA, która proponowała budowę zakładu przeróbki odpadów opartej na polskim patencie unieszkodliwiania  odpadów w aktoklawach. Firma oferowała wybudowanie fabryki na własny koszt. Prosiła wyłącznie o gwarancję dostawy odpowiedniej ilości odpadów. Oferta nie została przyjęta, ponieważ na fabrykę RDF ratusz otrzymał dofinansowanie z UE. Przecież jak Unia daje to grzech nie skorzystać. Unia jedną ręką "dała" a drugą zabrała z powrotem, sprzedając nam maszyny przestarzałej technologii.

         Zagadnienie cen odpadów komunalnych dla mieszkańców Olsztyna jest znacznie szersze. Wielu aspektów tutaj nie poruszyłem. Do tematu będziemy wracali.

 

 

Roman Chodor

Wiceprezes ds. eksploatacji

© 2012. Wszelkie prawa zastrzeżone.