Wtorek, 21 listopada 2017, Janusza, Marii, Konrada

Możemy być wzorem dla innych

Ze Spółdzielnią Mieszkaniową „Pojezierze” związany jest od dawna. Najpierw jako pracownik, później członek i sekretarz jej rady nadzorczej. Kazimierz Zakrzewski  z wykształcenia jest budowlańcem. W kwietniu został wybrany Przewodniczącym nowej Rady Nadzorczej SM „Pojezierze”. 

Stanowi to dla Pana wyzwanie?

K.Z. – Ogromne, ale nie jestem nowicjuszem. W najtrudniejszym dla spółdzielni okresie, czyli w 2005 roku, byłem oddelegowany z rady do czasowego zarządu spółdzielni. Taki manewr sprawił, że spółdzielnia ani jednego dnia nie pozostawała bez zarządu po odwołaniu poprzednich władz „Pojezierza” i mogła normalnie funkcjonować, realizując wszystkie zadania. Przez prawie pięć miesięcy, zanim rada nadzorcza nie powołała nowego zarząd, pełniłem obowiązki wiceprezesa spółdzielni. Gdybym nie posiadał wiedzy i doświadczenia, zapewne rada nie oddelegowałaby mnie na tak odpowiedzialne stanowisko. Teraz również będę się starał jak najlepiej wypełniać powierzone obowiązki. Wierzę, że z pomocą koleżanek i kolegów z rady to mi się uda.

Od lat jest Pan związany ze Spółdzielnią Mieszkaniową „Pojezierze”, czuje Pan do niej sentyment?

K.Z. – Jak najbardziej. Tu przeżyłem najpiękniejszy okres swojego życia. Podjąłem pracę w spółdzielni w tym czasie, kiedy zaczęto budować osiedle „Kormoran”. Byłem tam inspektorem nadzoru budowlanego. Nie ukrywam, że w tamtych latach, czyli 60–tych  i 70- tych  był to ciężki kawałek chleba. Brakowało ludzi do pracy, materiałów, wszystko było na styk, a i wykonawstwo robót też nie prezentowało się najlepiej. Zarządzający starali się, ale dużo nie dało się zrobić, ponieważ  nie było dostępu  do dobrej jakości materiałów czy wysoko rozwiniętych  technologii. To były naprawdę ciężkie czasy, ale rzeczywiście mam  do nich sentyment. Byłem wówczas młody, pełen energii i w jakimś sensie miałem swój aktywny udział w rozrastaniu się spółdzielni.

–  A jednak tamta spółdzielnia i ta, którą teraz mamy, to jakby dwie różne spółdzielnie, choć pod wspólnym szyldem.

K.Z. – Zdecydowanie. Tamta, w minionej epoce, ocierała się niestety o siermiężność.  A w tej chwili jest to bardzo nowoczesna spółdzielnia i profesjonalnie zarządzana.

– Na czym polega ten profesjonalizm?

K.Z. – Dla mnie najbardziej wymiernym efektem dobrego zarządzania jest to, że od lat nie wzrastają opłaty eksploatacyjne zależne od spółdzielni. A nawet są obniżane, co jest ewenementem. Ponadto  spółdzielnia każdy rok  zamyka zyskiem z prowadzonej działalności gospodarczej, dzięki temu m.in.  nie rosną czynsze. To niewątpliwie zasługa odpowiedzialnego i kompetentnego zarządzania. Potwierdzają to też ogólnopolskie nagrody, którymi  „Pojezierze” jest honorowane. Naprawdę  może stanowić wzór dla innych spółdzielni mieszkaniowych.

– Czyli bilans otwarcia kadencji nowej rady nadzorczej wypada niezwykle korzystnie. Teraz wystarczy tylko to utrzymać?

K.Z. – Odpowiem tak, jeżeli coś dobrze funkcjonuje, to wcale nie świadczy, że można na tym poprzestać. Jest jeszcze trochę do zrobienia. Choćby dalsze remonty w budynkach, aby wyrównać standard wszystkim mieszkańcom naszej spółdzielni. Staramy się o unijne dotacje na ten cel. Z poprzedniego programu rewitalizacyjnego wykorzystaliśmy wszystko, co było do wykorzystania. Nie bez powodu „Pojezierze” zyskało miano lidera wśród spółdzielni mieszkaniowych w Polsce w pozyskiwaniu unijnych pieniędzy. Trudno przewidzieć, ile jeszcze uda nam się ich zdobyć.

Jakie jeszcze prócz tego są do zrealizowania cele w perspektywie najbliższych lat?

K.Z. – „Pojezierze” ma wspaniałą lokalizację, to prawie centrum miasta. Wiele osób, zwłaszcza młodych, chciałoby tu zamieszkać. Problemem jest jednak to, że nie ma tu takich możliwości nabycia mieszkań, jak na odległych olsztyńskich dzielnicach. Dlatego rozważamy wybudowanie  jeszcze jednego budynku mieszkalnego. Powstałby  przy ulicy Żołnierskiej, naprzeciwko szpitala wojewódzkiego. Kolejną ważną sprawą jest pozyskanie dostawcy ciepła, który dostarczy je na jak najkorzystniejszych warunkach. Następnym przedsięwzięciem do zrealizowania jest modernizacja biurowca spółdzielni przy ul. Kołobrzeskiej 13. Zapadające się schody i stara elewacja nie są  dobrą wizytówką tak dobrej spółdzielni.

–  Jak Pan ocenia ostatnie dziesięć lat działalności spółdzielni?

K.Z. – Tego nie trzeba oceniać, to widać gołym okiem. Nie tylko ja to widzę, ale nie zawaham się stwierdzić, że prawie wszyscy mieszkańcy postrzegają spółdzielnię bardzo pozytywnie. Proszę zobaczyć, jak są utrzymane nasze chodniki, tereny zielone, ocieplone budynki, ładnie pomalowane elewacje. Każdemu, kto mnie odwiedza z rodziny czy znajomych pokazuję, jak są zadbane budynki i ich otoczenie w naszej  spółdzielni – wszyscy są zachwyceni, że jest tu tak ładnie.

 – Co najbardziej Pana zaskoczyło w minionej dekadzie, kiedy spółdzielnia weszła niejako w nowe zarządzanie i nowy czas?

K.Z. – To, że zarząd zdecydował się na wydatkowanie tak dużych środków na remonty, aby doprowadzić spółdzielnię do takiego stanu, w jakim się teraz znajduje. Ocieplone i ładnie pomalowane budynki to nie tylko efekt estetyczny. To przede wszystkim niższe straty ciepła, a przez to mniejsze rachunki za centralne ogrzewanie. Nigdzie w Olsztynie, w żadnej spółdzielni, nie ma tak niskich kosztów ogrzewania jak w „Pojezierzu”. Poza tym, nie wiem czy Państwo wiedzą, ale obecnie prawie wszystkie prace remontowe na terenie spółdzielni wykonują jej etatowi pracownicy. To nie tylko obniża koszty remontów, ale też daje zatrudnienie ludziom. Dla mnie to kolejne przykłady dobrego zarządzania spółdzielnią.

– We wrześniu przyszłego roku Spółdzielnia Mieszkaniowa „Pojezierze” będzie obchodzić swój 60 –ty jubileusz. Kto mógł przypuszczać, że z garstki zapaleńców, która w 1957 roku założyła Młodzieżową Spółdzielnię Mieszkaniową „Pojezierze”, rozrośnie się organizm wielkości powiatowego miasta. Ten jubileusz to dla Pana ważna data?

K.Z. – Bardzo ważna. Zapisywałem się do spółdzielni, jak w nazwie miała jeszcze określenie „młodzieżowa”. Taka okrągła i wiekowo poważna rocznica założenia spółdzielni to dobry moment do wspomnień, podsumowań tego, co udało się dotąd osiągnąć, oraz do wyznaczenia  zadań  na przyszłość. Warto celebrować takie urodziny. Jestem przekonany, że przed spółdzielnią „Pojezierze” jeszcze wiele wspaniałych lat i okrągłych jubileuszy. To naprawdę dobra spółdzielnia.

© 2012. Wszelkie prawa zastrzeżone.