Czwartek, 21 czerwca 2018, Alicji, Alojzego, Rudolfa

Kiedy sąsiedztwo bywa uciążliwe

Jak dobrze mieć sąsiada, on wiosną się uśmiechnie, jesienią zagada… przekonują słowa niegdysiejszego przeboju. I z całą pewnością to prawda. Zwłaszcza życzliwy sąsiad, który przypilnuje nam mieszkania albo wpadnie podlać kwiatki, gdy wyjeżdżamy na wakacje, jest na wagę złota. Jednak czasem sąsiedztwo może być kłopotliwe.

fot. A. Stachurski

Nie chodzi tylko o zakłócanie porządku poprzez domowe awantury, które niosą się echem przez kilka pięter, ani o głośną muzykę, czy hałaśliwe remonty w sąsiednim mieszkaniu. Choć warkot wiertarki nad głową, kiedy chcemy odpocząć lub w skupieniu popracować potrafi zirytować i niejednokrotnie pomyślimy niepochlebnie o domowym majsterkowiczu. To ewidentne przypadki uciążliwego czasem sąsiedztwa. Jednak jest też cały arsenał pomniejszych przykładów, które skutecznie potrafią zatruć dobrosąsiedzkie stosunki na klatce schodowej, a z których czasem nie zdajemy sobie sprawy.

Skoro jesteśmy przy remontach zacznijmy od tego. Wiadomo, że każdy chce mieszkać ładniej i lepiej. W dobie powszechnego dostępu do materiałów budowlanych remonty wręcz wrosły w sąsiedzką rzeczywistość. W ferworze prowadzonych prac zapominamy jednak, że sąsiad z klatki schodowej nie musi wnosić na butach do swojego mieszkania szpachli z naszych ścian, które właśnie wyrównujemy czy przechodzić w chmurze pyłu, gdy wpadliśmy na pomysł, by ciąć płytki na klatce schodowej. Niedopuszczalne jest, aby osoby prowadzące remonty w swoich mieszkaniach wykonywały część prac, zwłaszcza brudnych i hałaśliwych, na klatach schodowych. Przypominamy również o obowiązku sprzątania na bieżąco klatek w trakcie trwania remontów w lokalach. Wymóg ten spoczywa na właścicielach mieszkań, nie zaś na osobach sprzątających z administracji budynków.

 Gro naszych klatek schodowych zostało wyremontowanych. To nasze wspólne dobro, dlatego zadbajmy, aby resztki farb, klejów, cementów z mieszkania, które odnawiamy nie wdeptywały się w gres czy wykładziny, którymi wyłożone są klatki schodowe. A jeśli już coś takiego się zdarzy sprzątnijmy po sobie od razu. Zaschniętą farbę dużo trudniej zeskrobać. Aby zminimalizować ryzyko zniszczeń dobrze na czas prowadzonych prac zabezpieczyć wspólną przestrzeń folią lub papierem.

Ale nie tylko sprzątanie po remontach, albo raczej brak tego sprzątania może dać w kość sąsiadom. Trzepanie przez balustrady schodów lub balkonów wycieraczek spod drzwi, co również niestety ma miejsce, jest kolejnym przykładem zachowań, nazwijmy to łagodnie, mało eleganckich. Sąsiadka z niższego piętra, która akurat wywiesiła pranie na pewno nie będzie zachwycona zmasowanym opadem piachu czy petów po papierosach.

Wiadomo, że palenie szkodzi. Nie naszą rolą jest uświadamianie szkodliwości tego nałogu. Jeśli jednak już jesteśmy w jego szponach przynajmniej zadbajmy, aby inni nie odczuwali tego rykoszetem. Naprawdę wątpliwą ozdobą osiedli są niedopałki zrzucane z okien czy przetrzymywane w pojemnikach na klatkach schodowych. Klatki nie są palarniami, aby wychodzić tam na dymka. Nawet dmuchanie w otwarte okno nie uwolni pomieszczenia od szkodliwych substancji i niestety smrodu, którego nie muszą przecież wdychać nasi niepalący sąsiedzi.

A skoro już jesteśmy przy zapachach przejdźmy do zwierząt trzymanych w mieszkaniach. Od razu zastrzegamy, że nie jesteśmy wrogami domowych pupili. Wszak nie od dziś wiadomo, że psy są najwierniejszymi przyjaciółmi ludzi. Można się rozpisywać o zaletach posiadania psa czy kota. Jednak, gdy w mieszkaniu w bloku wpadniemy na pomysł, aby prowadzić przytułek dla kotów lub ich hodowlę, wówczas sprawa się nieco komplikuje.

Naturalną rzeczą jest zapach, które wydzielają zwierzęta, zwłaszcza koty. Jest na tyle intensywny, że odstrasza gryzonie. Jednak, jeśli np. na 40 metrach kwadratowych mieszka 5 kotów, wówczas mówimy już o fetorze. Może sami nawet nie wyczuwamy jego natężenia, ponieważ nasz nos przyzwyczaił się do zapachów, ale sąsiedzi na pewno są skazani na wątpliwą przyjemność przebywania w oparach naszej nadmiernej miłości do zwierząt. Dlatego lepiej dobrze przemyśleć decyzję czy aby na pewno mamy warunki, żeby do już posiadanego kota, dołączyć kilka innych.

Prócz uciążliwego zapachu kolejna niedogodność związana z posiadaniem zwierząt w blokach związana jest z porządkiem we wspólnych przestrzeniach. Klatka schodowa nie jest salonem piękność dla czworonogów, gdzie możemy naszego ulubieńca np. wyczesać. Nasz pies nie powinien „obdarowywać” kłębami sierści naszych sąsiadów, ani sprzątaczy budynków. Schody, windy i piwnice nie są także toaletami dla naszych pupili. Dlatego jeśli zdarzy się wypadek, bo za późno wyprowadziliśmy psiaka na dwór, musimy po nim posprzątać.

Ale nie tylko zwierzęta wydzielają uciążliwe dla naszych sąsiadów zapachy. Bywa i tak, że przechowujemy w piwnicach czy w mieszkaniach produkty o intensywnych aromatach. Nawet, jeśli nam ten zapach nie przeszkadza, może być nieznośny dla innych, którzy też płacą czynsz i mają takie same prawa jak my, aby czuć się dobrze we wspólnym domu.

Kolejnym przykładem jest składowanie w częściach wspólnych budynków niepotrzebnych przedmiotów. Zastanówmy się nim zastawimy rupieciami z naszego mieszkania wózkownię, suszarnię lub piwniczny korytarzyk, czy nasz sąsiad będzie mógł bez przeszkód otworzyć drzwi by wyprowadzić rower albo wózek. W tym miejscu chcemy też uwrażliwić mieszkańców, że zagracanie części wspólnych może też okazać się niebezpieczne na wypadek ewentualnego zagrożenia np. pożarem.

Powyższy tekst nie ma na celu mnożenia zakazów i nakazów, tylko raczej uzmysłowienia rzeczy, które czasem nam umykają, a które są istotne w zachowaniu dobrych stosunków międzyludzkich. Żyjemy wśród ludzi, więc szanujmy ich spokój i traktujmy tak, jak sami byśmy chcieli być traktowani.

 

© 2012. Wszelkie prawa zastrzeżone.