Środa, 22 listopada 2017, Cecylii, Marka, Maura

Jak z poczwarki narodził się motylek

Na początku były zniszczone pomieszczenia po tymczasowej siedzibie olsztyńskiego teatru. Wystarczył pomysł, wiara w sukces i wytrwałość, aby wszystko przeistoczyło się w wielobarwne przedszkole.

Kolorowe ściany, nowe podłogi, zmodernizowane łazienki, odnowione okna, ładne mebelki, odrębna  jadania,  sala gimnastyczna i ponad setka dzieci. Tak wygląda Międzynarodowe Przedszkole Niepubliczne BRITANNICA, które mieści się przy ul. Pstrowskiego 23, w budynku należącym do SM „Pojezierze”. Wcześniej przez kilka lat miał w tym miejscu tymczasową siedzibę Teatr im. Stefana Jaracza. Umowę najmu pomieszczeń z SM „Pojezierze”, teatr zawarł w czerwcu 2010 roku. Do 2013 r.,  czyli do kiedy trwał remont budynku teatru przy ul. 1 Maja, to w pawilonie przy Pstrowskiego grano spektakle. – Tu odbywały się przedstawienia i wszystko było pomalowane na czarno, łącznie z parkietem. Wyremontowanie tej sali, a zwłaszcza wycyklinowanie parkietu pochłonęło mnóstwo wysiłku i pieniędzy. Mocno nas ten koszt  nadwyrężył  – opowiada Wiesława Szymańska współwłaściciela przedszkola, demonstrując  najnowszą inwestycję, czyli salę gimnastyczną.

Jej remont zakończył się przed miesiącem, ale efekt jest niesamowity. Błyszczący, lakierowany  parkiet, białe ściany, duże  lustra, a nawet bramki do piłki nożnej i kosze do koszykówki. Wszystko dostosowane do potrzeb dzieci.  Sala ma ponad dwieście metrów kwadratowych powierzchni. Niewiele przedszkoli może poszczycić się własną salą gimnastyczną w dodatku całkiem sporą. – Nasze dzieci uwielbiają się tu bawić, ćwiczyć, tańczyć, no i mamy odpowiednie miejsce na występy, jakie dzieci będą przygotowywać dla rodziców czy dziadków –  dopowiada dyrektorka placówki Agnieszka Burczyk.

O tym, aby założyć niepubliczne przedszkole pani Wiesława myślała od dawna. Nim powstało przedszkole Britannica wcześniej, czyli w 2009 roku otworzyła,  żłobek na Jarotach, jednak nie poprzestała na tej inicjatywie. – Jestem z zawodu księgową, ale chciałam robić jeszcze coś innego. Dlatego razem ze wspólniczką Krystyną Ziendą postanowiłyśmy, że spróbujemy uruchomić przedszkole. Zwłaszcza, że wciąż słyszy się o braku miejsc w olsztyńskich przedszkolach – tłumaczy kobieta.

 Panie zaczęły się  rozglądać za odpowiednim pomieszczeniem. Wybór padł na spółdzielczy pawilon przy ul. Pstrowskiego. – Przychodziłyśmy oglądać te pomieszczenia jeszcze jak działał tu teatr. Widziałyśmy w jakim są stanie, ale nas to nie przerażało. Jednocześnie prowadziłyśmy ze spółdzielnią „Pojezierze” rozmowy o wynajęciu tego pomieszczenia. Muszę przyznać, że spotkałyśmy się z dużą przychylnością ze strony władz spółdzielni. Poszli i nadal idą nam na ustępstwa. Dzięki temu, metodą małych kroków możemy się rozwijać -  opowiada pani Wiesława.

Trudno ocenić czy rzeczywiście jest to metoda małych kroków, czy całkiem zdynamizowany rozwój, którego efekty przynoszą nie tle lata, co miesiące. Pierwszą umowę ze spółdzielnią inicjatorki utworzenia przedszkola podpisały w grudniu 2013 roku. Początkowo na wynajęcie tylko parteru budynku. Od razu zaczął się remont. Na jego realizację inwestorki prócz własnych pieniędzy, zaciągnęły kredyt. Tempo prac było tak szybkie, że przedszkole Britannica ruszyło kilka miesięcy później. Dokładnie 1 maja 2014 r. – Zaczynałyśmy z piątką dzieci. Sama stałam przed budynkiem aby rozdawać baloniki i ulotki reklamowe. W wakacje zrobiłyśmy darmowy pobyt dzieci na naszym przedszkolu, nie licząc opłat za wyżywienie,  a po wakacjach miałyśmy już 60- ciu przedszkolaków – wspomina pani Wiesława.

Wkrótce panie zdecydowały się  wynająć od spółdzielni również piętro budynku, aby powiększyć placówkę. Po niezbędnym remoncie i wyposażeniu sal oraz łazienek, liczba przedszkolaków i wyspecjalizowanej kadry pedagogicznej prędko się rozrosła. Teraz uczęszcza do niego ponad setka maluchów, w tym nawet roczne dzieci, ponieważ prócz oddziałów przedszkolnych w Britannice są też grupy żłobkowe.

Ale to nie koniec rozwojowych posunięć przedsiębiorczych pań. Planują dalszą adaptację pomieszczeń. – Docelowo chcemy mieć u siebie 180 dzieci, gdyż na tyle pozwalają nam warunki. Wystartowałyśmy w konkursie na stworzenie miejsc w przedszkolu dla 4- latków. Jeśli go wygramy i miasto pozwoli nam otworzyć takie oddziały na prawach przedszkola publicznego, wtedy osiągniemy kolejny etap rozwoju – tłumaczy pani Wiesława.

Prócz tych planów, takim najpoważniejszym jest budowa w obiekcie własnej kuchni. Na razie posiłki dla dzieci dowożone są z cateringu. – Własna kuchnia, choć to olbrzymie przedsięwzięcie ale możliwości techniczne do tego są i chcemy się tego podjąć, będzie ukoronowaniem naszych wysiłków  – podsumowuje.  

Rozmachem całej inwestycji jest też pozytywnie zaskoczona Hanna Figurowicz Kierownik Działu  Członkowsko-Mieszkaniowego SM „Pojezierze” – Przyznam, że na początku byłam sceptycznie nastawiona do zakładania przedszkola w tym miejscu. Pomieszczenia po poprzednim najemcy, czyli po teatrze, zostały w opłakanym stanie. Wiedziałam, że zaadaptowanie ich do potrzeb przedszkola będzie dużym obciążeniem dla potencjalnych najemczyń. My jako spółdzielnia mało inwestujemy w remonty lokali użytkowych, gdyż naszym priorytetem są remonty budynków mieszkalnych. Efekt do jakiego panie doprowadziły pomieszczenia w których teraz działa  przedszkole, naprawdę nas pozytywnie zaskoczył -  przyznaje.

Niespełna rok po rozpoczęciu działalności, Międzynarodowe Przedszkole Niepubliczne Britannica, zostało poddane obowiązkowej ewaluacji czyli kontroli przez organ nadzoru pedagogicznego. – Oceniane było wszystko; program który realizujemy, baza lokalowa, aktywność dzieci, zaangażowanie i przygotowanie nauczycieli, były prowadzone ankiety wśród rodziców i personelu, a nawet luźne rozmowy z dziećmi. Otrzymaliśmy ocenę bardzo dobrą – mówi dyrektor placówki Agnieszka Burczyk.

Jak sama nazwa wskazuje do międzynarodowego przedszkola uczęszczają dzieci z wielu krajów świata, nawet z odległej Brazylii. Dzieci, prócz bardzo bogatej oferty edukacyjnej, mają codzienne zajęcia z języka angielskiego prowadzone przez nativ speakera pochodzącego z Wielkiej Brytanii. Chętni mogą się też uczyć niemieckiego. Nauka języków obcych w przedszkolu prowadzona jest w ramach czesnego.

Proces dostosowania pomieszczeń do potrzeb przedszkola, już pochłonął kilkaset tysięcy złotych. I to jeszcze nie koniec inwestycji. Ale już teraz maluszki mają tam kolorowy, baśniowy świat, wzbogacony o multimedialne zdobycze XXI wieku.

 

 

 

© 2012. Wszelkie prawa zastrzeżone.