Środa, 14 listopada 2018, Rogera, Serafina, Agaty

Świadomy wybór

Przed nami wybory do samorządu lokalnego. Zdecydujemy, komu udzielimy kredytu zaufania i powierzymy przyszłość Olsztyna. Jednak zanim pójdziemy do urn warto przeanalizować, na ile obecnie rządzący miastem zrealizowali obietnice składane przed wyborami oraz w trakcie swojej kadencji i wykazali zrozumienie dla problemów mieszkańców Olsztyna.

W 2014 roku ubiegający się o reelekcję prezydent Olsztyna obiecywał m.in. usprawnienie komunikacji miejskiej, budowę dróg dojazdowych do przyszłej obwodnicy oraz uspokajanie ruchu w centrum miasta.  Jak realizacja składnych obietnic wygląda u schyłku kadencji?

Linie tramwajowe stały się faktem , ale z pewnością nie usprawniły płynności ruchu, nie spowodowały, że mieszkańcy znacząco ograniczyli korzystanie  z samochodów. Ewidentny skutek wprowadzenia w założeniu ekologicznych (bo na prąd) tramwajów, to zakorkowanie centrum miasta i niespotykanie nadmierna emisja spalin przemieszczających się, z prędkością żółwia na emeryturze, samochodów. Obietnica została spełniona, tylko efekt jest odwrotny od zamierzonego. Należy zadać sobie pytanie, co będzie dalej? Czy następne inwestycje tramwajowe przyniosą odmienny skutek od tego, który już osiągnięto?

 Przed podjęciem decyzji o budowie nowych linii, opinia publiczna powinna zostać poinformowana o efektach ekonomicznych przedsięwzięcia. Z pewnością są tańsze rozwiązania komunikacji miejskiej, np. autobusy elektryczne, które nie wymagają budowy torowisk i trakcji. Odrębnym problemem jest system zarządzania ruchem ITS, który ma swój udział w „usprawnieniu” płynności ruchu pojazdów, ale czy samochody w Olsztynie tak się poruszają? Pytanie retoryczne. Poniesiono potężne nakłady inwestycyjne, a życie pokazuje, że najbardziej płynny ruch jest tam, gdzie ITS nie funkcjonuje lub go wyłączono.

Więcej rozwagi i zastanowienia wymaga budowa ścieżek rowerowych. Niektóre z nich można określić, jako pułapki zastawione na uczestników ruchu. Wielkim nieporozumieniem jest wydzielanie ścieżek rowerowych z i tak wąskich jezdni. Ten pomysł z piekła rodem bez konsultacji z mieszkańcami wprowadzono m.in. na ulicy Pana Tadeusza.

Kolejną kwestią, z którą nie uporały się władze miejskie jest fatalny stan olsztyńskich chodników. Ich remonty są na absolutnie niezadowalającym poziomie i odbywają się niewielkimi odcinkami. Tak jest na ulicy Kołobrzeskiej. Po naszych monitach prezydent miasta, pisemnie, zobowiązał się do wyremontowania chodnika o długości 220 metrów, od siedziby spółdzielni do ulicy Głowackiego. W praktyce ułożono zaledwie 56 metrów. W tym samym piśmie prezydent zadeklarował remont chodnika dla mieszkańców „Pojezierza” przy ulicy Leonharda, który znajduje poza obszarem spółdzielni. Żart to, czy kpina? Natomiast chodniki, z których korzystają spółdzielcy wzdłuż ulic Kołobrzeskiej, Dworcowej czy Wyszyńskiego pozostają w fatalnym stanie technicznym. Bywa, że przechodnie potykają się o wyszczerbione płytki doznając poważnych urazów.

Żyjemy w czasach, gdy posiadanie samochodu przestało być luksusem, a stało się potrzebą. Z cudem graniczy zaparkowanie auta w centrum. Przez całą kadencję nie skonkretyzowano koniecznej budowy parkingów w tym wielopoziomowych. Mało tego, lokalna inicjatywa budowy parkingów naziemnych, z którą wystąpiła spółdzielnia została storpedowana. Mimo zawartej przed laty umowy z miastem, na wspólną budowę parkingów przy ul. Dworcowej 58, 54 i 51, miasto się z niej wycofało. Decyzja jest tym bardziej niezrozumiała, gdyż zapadła po poniesieniu wydatków na opracowanie dokumentacji projektowej i uzyskaniu pozwolenia na budowę. Koszty poniosły po połowie gmina i spółdzielnia. Pieniądze zostały wyrzucone w błoto.

Na terenie naszej spółdzielni znajduje się kilka parkingów miejskich. Jeden z nich, wynajmowany komercyjnie, jest przy ulicy Westerplatte. Na wniosek kilkuset mieszkańców, poparty przez Samorządową Radę Osiedla „Pojezierze”, spółdzielnia skierowała do prezydenta petycję w sprawie nieodpłatnego udostępnienia tego parkingu mieszkańcom osiedla. Prośba spotkała się ponownie z niezrozumieniem ich potrzeb.

Poczucie bezpieczeństwa jest bezcenne, dlatego monitoring stał się standardowym wyposażeniem centrów miast i osiedli mieszkaniowych. Również w naszej spółdzielni znajdują się obszary monitorowane. Przed rozpoczęciem instalacji kamer uzgodniliśmy z urzędem miasta, że po jego wybudowaniu miasto przejmie obsługę monitoringu. Obietnicy nie dotrzymano, monitoringu nie przejęto. Jak to się ma do sztandarowego programu gminy „Bezpieczny Olsztyn”?

Ustawowym obowiązkiem gminy jest zapewnienie lokali socjalnych. Czy gmina je buduje? Nie, woli korzystać z zasobów spółdzielni. Za lokale trzeba płacić i gmina płaci, ale dopiero po uzyskaniu przez spółdzielnię wyroku sądowego.  Prezydent woli wydawać pieniądze podatników na odszkodowania, koszty sądowe i odsetki, zamiast budować lokale socjalne korzystając z rządowych funduszy przeznaczonych na ten cel.

Kluczowym dla mieszkańców i wciąż nierozwiązanym problem jest zapewnienie energii cieplnej, po zaprzestaniu produkcji ciepła przez Michelin, co ma nastąpić w 2020 roku. Od lat planowana jest w Olsztynie budowa elektrociepłowni. Czas upływa nieubłaganie, a efektów nie widać. Inwestycja nie została nawet rozpoczęta. Tymczasem z oficjalnych informacji zamieszczonych na stronie ec.olsztyn.pl wynika, że do uruchomienia elektrociepłowni pozostało mniej niż 100 dni. Potrzeba bardzo dużego entuzjazmu, niepoprawnego optymizmu i oderwania od rzeczywistości, aby uwierzyć, że termin zostanie dotrzymany. Z tą inwestycją powiązana jest przetwórnia odpadów wybudowana na Tracku za około 170 mln zł. Produkuje ona stabilat, który ma być podstawowym paliwem w planowanej elektrociepłowni. Tymczasem elektrociepłowni wciąż nie ma, a chętnych na zakup wytwarzanego stabilatu brak. Nikt go nie chce nawet za darmo. Żeby nie zalegał na składowisku gmina Olsztyn płaci prywatnemu przedsiębiorcy miliony złotych za jego odbiór.

Nie dochodziłby do takich sytuacji, gdyby zarządzający Olsztynem mieli jego realną i spójną koncepcję rozwoju, na co najmniej ćwierć wieku. W tym miejscu należy zadać pytanie, czy to brak planów zagospodarowania dla części miasta, głównie centrum, skutkował potężnym budynkiem mieszkalnym, który wznoszony jest u zbiegu ulic Kołobrzeskiej i Głowackiego? Powstający obiekt zdecydowanie przytłacza tę część Olszyna. Zaś ta, która powinna być jego wizytówką, czyli starówka, straszy obskurnymi, kruszącymi się elewacjami i fatalnym stanem nawierzchni uliczek i chodników.

 Spółdzielnia nieustannie podejmuje działania w celu poprawienia posiadanej substancji mieszkaniowej i wykorzystała do maximum środki unijne w perspektywie 2007 -2013. Pomimo tego nie wszystkie obszary mogły wziąć udział w tych projektach. Wydawało się, że może będą mogły uczestniczyć w nowym rozdaniu. Niestety, pomimo wielu monitów nie uwzględniono nas w Miejskim Programie Rewitalizacji Olsztyna 2020. Taka decyzja skutecznie uniemożliwiła uzyskanie dofinansowania na planowane przez spółdzielnię działania.

Nie puste obietnice, a perspektywiczne myślenie, roztropność przy podejmowaniu decyzji, rzeczywiste partnerstwo i dialog z mieszkańcami jest kluczem do rozwoju. Dlatego rozważmy przed wrzuceniem głosu do urny, komu powierzymy przyszłość Olsztyna na kolejną kadencję. Niech będzie to świadomy wybór, żeby następne lata nie okazały się czasem zmarnowanych szans.

 

Prezes Zarządu

dr inż. Wiesław Barański

 

 

© 2012. Wszelkie prawa zastrzeżone.